Przejdź do głównej zawartości

Storie D'Amore Faberlic - zestaw pielęgnacyjny i husteczki do higieny intymnej - recenzja



Gdy pierwszy raz wzięłam do ręki katalog marki Faberlic, to przeglądając go wiedziałam już na 100%, że chciałabym wypróbować coś z serii Storie D'Amore. Zresztą to był katalog z początku lutego, niedługo miały być walentynki, a opakowania tych kosmetyków bardzo kojarzyły mi się właśnie ze Świętem Zakochanych. Co Wam będę opowiadać, sami widzicie. Opakowania są bardzo ładne. A ja jak to sroka, tylko nie na błyszczące tym razem, a bardzo ciekawe opakowania "poleciałam".


Do przetestowania wybrałam sobie zestaw, w którego skład wchodzi balsam i żel pod prysznic i dobrałam sobie do tego chusteczki do higieny intymnej. Zestaw w tym katalogu kosztował 15.90 zł z 41.90 zł, a chusteczki 3.50 zł z 6.90 zł więc sami przyznacie, że ceny dość dobre. 

Kosmetyk te swoim zapachem i działaniem mają czarować i pobudzać zmysły, a kobieta, która ich będzie używać ma czuć się pożądaną. Mhm...Czy ja się tak czułam? 



Żel pod prysznic z afrodyzjakami, to bardzo delikatny kosmetyk myjący zamknięty w buteleczce o pojemności 200 ml. Żel dobrze się pieni, skutecznie oczyszcza, a jego stosowanie jest bardzo przyjemne. 



Mleczko do ciała z afrodyzjakami zamknięte jest w praktycznej tubie o pojemności 150 ml. Mleczko nawilża skórę umiarkowanie. Posiadaczki bardzo suchej skóry nie sięgną więcej po ten kosmetyk. Za to tym o skórze normalnej będzie odpowiadał. Ma lekką konsystencję, szybko się wchłania i po chwili nie czuć go na skórze. To jeden z takich jak ja to nazywam "szybkich" kosmetyków. Szybko się nakłada, szybko wchłania i szybko można się ubierać po jego aplikacji :) 

I teraz kwestia zapachu. Kolejny raz kosmetyki Faberlic mnie pod tym kątem rozczarowały. Od zestawu z afrodyzjakami i takiej miłosnej wersji spodziewałabym się mocniejszego i bardziej intensywnego zapachu. Chciałabym również by ten zapach dłużej niż kilka chwil utrzymywał się na ciele. Niestety. Zapach jest przyjemny, ale bardzo, bardzo delikatny i ulotny..



Ostatnim produktem, który testowałam są chusteczki do higieny intymnej. Nigdy nie miałam problemu z takimi produktami. Wszystkie, które do tej pory używałam zdawały egzamin. Tu mamy 15 chusteczek odświeżających, bardzo miłych w dotyku, o słabo wyczuwalnym lecz przyjemnym zapachu. Niestety chusteczki się u mnie nie sprawdziły. Po pierwsze nie czułam się po nich tak odświeżona jakbym sobie tego życzyła. Po drugie w dniu, w którym zaczęłam ich używać pojawił się u mnie dyskomfort w miejscu intymnym. Pomyślałam, że to nie ma związku z chusteczkami, przecież takie rzeczy się zdarzają. Ale ten dyskomfort utrzymywał się również cały następny dzień. Czułam, że okolica intymna mnie swędzi i trochę piecze. Po  tym jak przestałam ich używać odczułam ulgę. Możliwe, że uczula mnie jakiś składnik chusteczek. Tego nie wiem. Ale jestem na 100 % pewna, że to wina produktu, bo dolegliwości zaczęły się krótko po użyciu pierwszej chusteczki. Dziwna sprawa. Szkoda, bo lubię mieć zawsze przy sobie takie chusteczki.


Czy jestem zadowolona z produktów? Z chusteczek oczywiście nie, ale z kosmetyków pielęgnacyjnych tak. Moja skóra dobrze na nie zareagowała, choć zapach kosmetyków mógłby być mocniejszy jak dla mnie. Ale fanki delikatnych zapachów, posiadające skórę normalną śmiało mogą sięgać po tę pielęgnację. 

Jeśli chcecie się dowiedzieć więcej o tych kosmetykach to zajrzyjcie na grupę na Facebooka.



Używał ktoś z Was kosmetyki z serii Storie D'Amore? Widziałam w katalogu, że jest jeszcze kilka produktów, które chętnie bym wypróbowała. Czekam na Wasze opinie:)





































Komentarze

  1. Sporo czytałam już o produktach Faberlic, ale jeszcze nigdy niczego nie stosowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. z tej serii nie miałam jeszcze okazji nic testować, ale ogólnie Faberlic testuje i jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie to zupełna nowość ale z miłą chęcią bym poznała te produkty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda ze tak zapowiadający się żel niestety nie pachnie długo.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy kolor opakowania :) Faberlic jest co raz bardziej modne. Moja znajoma jest konsultantką czy jak to tam się nazywa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam tej serii, szkoda że zapach szybko się ulatnia :/

    OdpowiedzUsuń
  7. te kosmetyki wyglądają uroczo, ciekawe jakby sie u mnie sprawdziły

    OdpowiedzUsuń
  8. nie znałam tej marki, kosmetyki z afrodyzjakami fajnie to brzmi

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jeszcze nigdy nie miałam kosmetyków tej marki ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam tych kosmetyków, ale ładnie się prezentują. Kosmetyki z afrodyzjakiem brzmią kusząco, jednak lubię mocne zapachy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Urocze z wyglądu, ale chyba działanie nie jest na tyle szałowe by się nimi koniecznie zainteresowac.

    OdpowiedzUsuń
  12. Moja siostra używa i sobie je chwali... dla mnie osobiście mają zbyt słodkawe zapachy

    OdpowiedzUsuń
  13. muszę spróbować żelu, lubię takie zapachy

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja jeszcze nie widziałam katalogu tej firmy. Muszę zapytac jakiejś znajomej czy ma :) Kosmetyków oczywiście nie znam :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie używałam, trochę słabo z tymi chusteczkami

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie mialam jeszcze okazxji uzywac kosmetykow tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Z Faberlic testowałam jedynie kolorówkę i jest spoko. Ale z pielęgnacji nic nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Kompletnie ich nie znam, ale na pewno przyjrzę się im lepiej :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i każdy pozostawiony przez Ciebie komentarz. Motywuje mnie to działania.

Komentując post wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych, które odbywa się na podstawie zgody użytkownika na przetwarzanie danych osobowych (art. 6 ust. 1 lit a RODO z dn. 25.05.2018)

Popularne posty z tego bloga

Garnier Fructis Hair Food Macadamia -recenzja

Nakarm swoje włosy z nowym Fructis Hair Food


HAIR FOOD ODKRYJ NOWY SPOSÓB ODŻYWIANIA GŁODNYCH WŁOSÓW!

Czy są takie chwile w pielęgnacji Twoich włosów, kiedy nic na nie nie działa. Robisz wszystko by wyglądały dobrze, ale w pewnym momencie rozkładasz ręce, bo zrobiłaś już wszystko, a efektu brak. Która z nas tak nie miała? Nie znam takiej szczęściary. Moje włosy na pewno w pielęgnacji są straszne i są takie chwile, gdy nożyczki już leżą na blacie, a moja ręka zbliża się do nich w jednym celu....
Obciąć czy nie obciąć? Oto jest pytanie. Nic nie obcinamy, tylko szukamy przyczyny tego, że Twoje włosy nie mają humoru. A może są głodne? Tak dobrze słyszałaś, głodne? Może już czas je nakarmić? Czym? Mam dla Ciebie coś fajnego.... Czytaj dalej, a się dowiesz....


Fructis Hair Food to nowa linia masek do włosów od marki Garnier. Te kosmetyki wypełnione są aż w 98 % składnikami pochodzenia naturalnego. A pozostałe 2% ? Oferuje przyjemność stosowania i wysoką trwałość formuł. Maski zawierają w…

Zestaw kosmetyków Nature Box z olejem z awokado- recenzja

Klub Recenzentki portalu wizaz.pl to miejsce, które bardzo lubię odwiedzać ze względu na ciekawe propozycje testów kosmetyków. Często bowiem można tam się zgłosić do testowania czegoś innego, niż znane nam dotychczas marki kosmetyczne. Tak właśnie było w przypadku kosmetyków Nature Box. Przeczytałam w ankiecie zgłoszeniowej, że kosmetyki te mają w swoim składzie aż do 98% składników pochodzenia naturalnego (% zależy od poszczególnych produktów i może się między nimi różnić). Nauczona pozytywnymi doświadczeniami, z innymi kosmetykami o podobnym składzie postanowiłam skorzystać z zaproszenia i zgłosiłam się do ich przetestowania. Bardzo zaintrygował mnie również fakt, że kosmetyki posiadają w swoim składzie 100% tłoczone na zimno oleje, a nie zawierają silikonów, siarczanów, parabenów i sztucznych barwników. Są odpowiednie dla Vegan, a ich opakowanie wykonane jest w 25% z plastiku z recyklingu. O ile veganką nie jestem, to w moim domu bardzo skrupulatnie segregujemy śmieci. Ja nawet ta…

Serum botaniczne przeciw rozstępom Organic Life.

Witajcie! 
Chciałabym Wam opowiedzieć dziś o czymś, co jest dla mnie bardzo niewygodną sprawą jeśli chodzi o moje ciało. A są to rozstępy. Mam ich wiele i pokrywają one dość dużą część mojego ciała. Mam do nich dużą skłonność i pojawiły się gdy byłam jeszcze bardzo młodą dziewczyną. Taka moja uroda i był taki czas, że się do nich przyzwyczaiłam. Ale gdy zaszłam w ciążę, wiedziałam, że będzie ich dużo więcej. W ciąży przytyłam 17 kg i duża część tej wagi poszła w brzuch. Około 6 miesiąca ciąży zaczęły pojawiać mi się na dole brzucha ciemne pręgi i choć smarowałam skórę czym się da, nie udało mi się ich uniknąć. O ile w ciąży gdy skóra była napięta nie wyglądało to jeszcze jakoś tragicznie, to gdy brzuch zmalał po porodzie okazało się, że jest źle. Rozstępy były duże, grube, o bardzo nierównej powierzchni i do tego w bardzo ciemnym kolorze. Te, które mam na ciele zawsze były białe, więc gdy pojawiły się ciemne nie czułam się z tym dobrze. Do pełni nieszczęścia doszła bardzo duża blizna …