Przejdź do głównej zawartości

Kolorówka od Constance Carroll- czy warto?


Jakiś czas temu pokazywałam Wam na blogu lakiery hybrydowe od marki Constance Carroll. Jak dla mnie oczywiście sprawdzają się one świetnie, dlatego z miłą chęcią przetestowałam ich kosmetyki do makijażu. Tak jak w przypadku lakierów hybrydowych, mogłam wybrać sobie dokładnie to, co chciałabym przetestować. Bardzo lubię gdy marki, z którymi współpracuję dają mi taki wybór. Przynajmniej mam wtedy dobrze dobrany kolor podkładu czy szminki w kolorze, który lubię. A wiecie, że różnie to bywa....

Do testu wybrałam sobie 8 produktów, których wartość to ok 100 zł, czyli jak za taką ilość, to cena uważam, że jest ok.

Nie będę Wam opisywać tych kosmetyków, gdyż wszystkie takie informacje znajdziecie na stronie producenta. Ja skupię się na tym, jak się one u mnie sprawdziły, jakie mają zalety i wady.


Firm Colour Foundation Ideal Cover to podkład, który ma zapewnić podwyższone krycie i dokładnie tak jest. Kosmetyk oprócz tego, że ładnie kryje i wyrównuje koloryt, to jeszcze nawilża skórę. Mój kolor to 03 Beige i jest dla mnie odcieniem idealnym. Podkład świetnie wtapia się w skórę i muszę Wam powiedzieć, że byłam w szoku, ponieważ mimo dobrego krycia, jest lekki i nie mam po jego użyciu maski na twarzy. Efekt jest naturalny. 


Zapach kosmetyku jest charakterystyczny dla podkładu - nie umiem go inaczej opisać. Kosmetyk ma pojemność 30 ml, szklane opakowanie i wygodną pompkę. Nałożony rano i utrwalony pudrem, daje radę bez ścierania kilka godzin. W moim przypadku trzeba tylko od czasu do czasu sięgać po bibułkę matującą, by zebrać nadmiar sebum.


Bamboo Powder to kosmetyk, którego absolutnie nie może zabraknąć w mojej kosmetyczce. Do tej pory używałam pudru bambusowego w wersji sypkiej, ale postanowiłam sięgnąć po wersję w kompakcie. Myślałam, że będzie wygodniej go stosować. W przypadku użycia gąbki faktycznie tak jest. Natomiast przy pędzlu, trzeba uważać, ponieważ nawet przy delikatnym dotyku, produktu nabiera się dość dużo i trzeba go osypać. Ale to kwestia wprawy. 


Puder dobrze i długotrwale matuje skore. Umiejętnie nałożony nie bieli jej, ale tak jak wspomniałam, lepiej jest nałożyć mniej niż więcej. Dobry produkt i w moim przypadku dobrze się sprawdza. Zapach lekko sztuczny, ale po nałożeniu na skórę nie czuć go. 


Loose Powder to delikatny sypki puder do wykończenia makijażu. Zamknięty w plastikowe pudełko z dziurkami, dodatkowo zaopatrzony w puszek. Puszków nie używam, bo nie można ich umyć, a przy mojej buzi trądzikowej muszę mieć akcesoria, które łatwo jest zdezynfekować i umyć. Używam pędzla.


Produkt jest bardzo dobry. Mój kolor to 01 Natural Beige. Puder ładnie współgra z odcieniem mojej skóry i prawie go nie widać. Mam tylko zastrzeżenie do dziurek w opakowaniu. Powinny być większe, ponieważ produkt ciężko jest z niego wydobyć, co czasami mnie denerwuje i ściągam sobie wtedy pokrywkę z dziurkami i używam produktu bezpośrednio z opakowania. Trochę jednak jest to kłopotliwe. Ale jeśli chodzi o sam puder, to się sprawdza i jestem z niego zadowolona.


Mascara do rzęs Infinite Length to produkt, który wybrałam z racji jego szczoteczki. Jest silikonowa, z jednej strony z dłuższym włosiem, a z drugiej z krótszym. Lubię szczoteczki silikonowe i w takiej postaci. Mascara jest czarna, prawie bezzapachowa.



Jest to rodzaj delikatnej maskary, którym zrobimy naturalny makijaż i delikatnie podkreślimy rzęsy. Za specjalnie to ona nie pogrubia, ale ładnie wydłuża włoski. Nie kruszy się, nie rozmazuje. Zmyłam ją bez problemu płynem do demakijażu czy płynem micelarnym. Oczywiście rezultat jaki otrzymacie po jej nałożeniu zależy od Waszych rzęs, należy o tym pamiętać. Myślę, że u osoby, która ma długie i gęste rzęsy mascara sprawdzi się idealnie.


Liquid Eyeliner to produkt, z którego jestem zadowolona najmniej. Ale nie dlatego, że jest zły. On jest świetny. Bardzo długo utrzymuje się na powiece, a jego czerń jest mocna i głęboka. Więc w czym tkwi problem? 



Eyeliner ma opakowanie jak tusz do rzęs, tylko zamiast szczoteczki jest pędzelek. Ale ten pędzelek, a raczej długość plastiku, na którym się znajduje, jest dla mnie za długa. Wolę standardowe eyelinery, ponieważ jak maluję kreskę, to opieram dłoń o policzek. Tu się tego zrobić nie da i muszę malować "w locie". Użyłam do przetestowania tego kosmetyku innego pędzelka i efekt jest super. Absolutnie nie jest to wada kosmetyku, ponieważ na pewno są osoby, które wolą taki długi pędzelek. Ja wolę krótkie. Ale chciałam przetestować ten produkt i jego opakowanie nie jest dla mnie. Zawartość jednak sprawdza się bardzo dobrze.


Matte Power Lipstick czyli matowa szminka w kredce to mój hit. Wybrałam sobie dwa kolory:
 11 Fuchsia- fiolet
 12 Magenta - róż



Szminka jest dość twarda i wymaga mocniejszego dociskania podczas malowania. Ale mi to nie przeszkadza, bowiem uważam, że przez to jest trwalsza. Świetnie pokrywa usta mocnym kolorem i nie ściera się nawet podczas jedzenia. W moim przypadku to rewelacja, ponieważ mój syn lubi mnie pacnąć w twarz zawsze wtedy, gdy mam umalowane usta i wiele razy było tak, że rozmazał mi szminkę czy pomadkę na pół twarzy. Zresztą jej trwałość również mi odpowiada pod względem takim, że nie muszę się zaraz martwić czy nie zjadłam pół. Usta można podczas jej noszenia spokojnie oblizywać. Produkt nie wysusza ust i jest bezzapachowy. Uwielbiam te szminki. Również jestem bardzo zakochana w kolorach, które wybrałam. Do zmycia szminki polecam dwufazowy płyn do demakijażu, ponieważ nawet mydłem z ręki ciężko było je zmyć. Na koniec dodam, że szminka nie jest produktem dla wymagających i na pewno nawet laik w dziedzinie makijażu sobie poradzi z równomiernym nałożeniem jej na usta.


Matte Queen Waterproof to matowa pomadka w płynie w szalonym kolorze 03 Heroic. Tak wiem, zaszalałam, ale bardzo ciekawił ten kolor. Szminka ma ładny lekko owocowy zapach. Ale jest to już produkt bardziej skomplikowany w nakładaniu. Nie umalujecie się nim "na szybko". Tu już potrzeba cierpliwości i wytrwałości w nakładaniu, szczególnie w obrębie konturu, bowiem łatwo jest przesadzić. Szminka szybko wysycha i pokrywa usta intensywnym kolorem. Po chwili jest już matowa. Na pewno ten kolor jest typowo imprezowy, ale kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Mi się kolor bardzo podoba, a i pomadkę uważam za całkiem sympatyczny kobiecy gadżet.




Z lakierów hybrydowych Constance Carroll byłam bardzo zadowolona i w przypadku kolorówki podtrzymuję swoją pozytywną opinię o produktach tej marki. Choć marka nie jest popularna, to warto się jej przyjrzeć z bliska. Kosmetyki są nie drogie, a jakościowo u mnie wypadły bardzo dobrze.


Znacie kolorówkę od Constance Carroll?








Komentarze

  1. nie znam kompletnie tej marki, najbardziej zaciekawiły mnie pomadki w kredce ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Markę kojarzę sprzed ok 20 lat, ich szafa była w Naturze

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo podoba mi sie ten fioletowy lip tint :)
    A jesli chodzi o samą firmę, to chyba mój pierwszy puder w kamieniu to był właśnie Constance Carrol ( taki w bordowym opakowaniu ) - ale to było laaaata temu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio to była ta marka? Też miałam ten puder. Kiedyś to był hit i wszystkie dziewczyny go miały. Był dobry, tylko ten zapach....Mhm 😀

      Usuń
  4. oO Ciekawa firma, nie znam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta fioletowa pomadka w płynie ma genialny kolor! Bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  6. nie znam totalnie marki ale zapowiada się ciekawie :)

    Buziaki:*
    Nowy post -> WWW.KARYN.PL

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie, że marka rozwija się. Jak byłam nastolatką to byli jedną z niewielu marek na rynku makijażowym :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiedziałam, że to byli oni. Nie skojarzyłam nazwy. Oczywiście, że miałam ich kosmetyki.

      Usuń
  8. Nie znam tej marki, ale tusz do rzęs i pomadka w płynie wyglądają bardzo zachęcająco.

    OdpowiedzUsuń
  9. ta marka jest tak stara, jej. mój pierwszy puder był z właśnie od nich. A teraz zachwycam się kredkami do ust matowymi. Rewelacja

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam tej firmy. Matowa szminka w kolorze różu bardzo mi odpowiada.

    OdpowiedzUsuń
  11. moja koleżanka MUA tego używa :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Marki nie kojarzę, ale muszę przyznać, że zainteresował mnie ten puder. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie znam marki, ale zainteresował mnie puder w kompakcie, więc się jej przyjrzę :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie spotkałam się z ta marka. Podkład zdaje sie być bardzo płynny nie lubie takiej konsystencji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest bardzo płynny. Taki średni. Bardzo ładnie się poziomuje na twarzy.

      Usuń
  15. Nie bardzo przepadam za malowaniem się, ale mojej siostrze mogą się spodobać te kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie znam nic z tego postu :) Jakoś tak nie było mi po drodze.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawa jestem tej marki, nie słyszałam o niej wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra i tania kolorówka. Polecam bardzo ich lakiery hybrydowe.

      Usuń
  18. Też mam płynna matową pomadkę. Kusił mnie numerek 03, ale wybrałam inne :) piękna jest!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To możesz się skusić jeszcze na szminki w kredce. To jest mój hit.

      Usuń
  19. Pierwszy raz widze kosmetyki tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślałam, że ich nie znam ale się okazało, że to prostu nie powiazałam marki z pudrem, który kiedyś często używałam.

      Usuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i każdy pozostawiony przez Ciebie komentarz. Motywuje mnie to działania.

Komentując post wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych, które odbywa się na podstawie zgody użytkownika na przetwarzanie danych osobowych (art. 6 ust. 1 lit a RODO z dn. 25.05.2018)

Popularne posty z tego bloga

Zestaw kosmetyków Nature Box z olejem z awokado- recenzja

Klub Recenzentki portalu wizaz.pl to miejsce, które bardzo lubię odwiedzać ze względu na ciekawe propozycje testów kosmetyków. Często bowiem można tam się zgłosić do testowania czegoś innego, niż znane nam dotychczas marki kosmetyczne. Tak właśnie było w przypadku kosmetyków Nature Box. Przeczytałam w ankiecie zgłoszeniowej, że kosmetyki te mają w swoim składzie aż do 98% składników pochodzenia naturalnego (% zależy od poszczególnych produktów i może się między nimi różnić). Nauczona pozytywnymi doświadczeniami, z innymi kosmetykami o podobnym składzie postanowiłam skorzystać z zaproszenia i zgłosiłam się do ich przetestowania. Bardzo zaintrygował mnie również fakt, że kosmetyki posiadają w swoim składzie 100% tłoczone na zimno oleje, a nie zawierają silikonów, siarczanów, parabenów i sztucznych barwników. Są odpowiednie dla Vegan, a ich opakowanie wykonane jest w 25% z plastiku z recyklingu. O ile veganką nie jestem, to w moim domu bardzo skrupulatnie segregujemy śmieci. Ja nawet ta…

Garnier Fructis Hair Food Macadamia -recenzja

Nakarm swoje włosy z nowym Fructis Hair Food


HAIR FOOD ODKRYJ NOWY SPOSÓB ODŻYWIANIA GŁODNYCH WŁOSÓW!

Czy są takie chwile w pielęgnacji Twoich włosów, kiedy nic na nie nie działa. Robisz wszystko by wyglądały dobrze, ale w pewnym momencie rozkładasz ręce, bo zrobiłaś już wszystko, a efektu brak. Która z nas tak nie miała? Nie znam takiej szczęściary. Moje włosy na pewno w pielęgnacji są straszne i są takie chwile, gdy nożyczki już leżą na blacie, a moja ręka zbliża się do nich w jednym celu....
Obciąć czy nie obciąć? Oto jest pytanie. Nic nie obcinamy, tylko szukamy przyczyny tego, że Twoje włosy nie mają humoru. A może są głodne? Tak dobrze słyszałaś, głodne? Może już czas je nakarmić? Czym? Mam dla Ciebie coś fajnego.... Czytaj dalej, a się dowiesz....


Fructis Hair Food to nowa linia masek do włosów od marki Garnier. Te kosmetyki wypełnione są aż w 98 % składnikami pochodzenia naturalnego. A pozostałe 2% ? Oferuje przyjemność stosowania i wysoką trwałość formuł. Maski zawierają w…

Hydra Genius Aloe Water od - L'Oreal recenzja

Klub Recenzentki....tak wiem jestem monotematyczna i często tam testuję, ale co poradzę, że lubię... Bowiem Klub Recenzentki portalu wizaz.pl obdarował mnie ostatnio kosmetykiem, który zdążył zrobić już furorę wśród blogerek urodowych. Ale nie tylko, bo i rzesze zwykłych nie blogujących dziewczyn, ale za to mocno udzielających się w tematyce beauty na Instagramie, pieje do niego z zachwytu. Ja oprócz blogowania również sporo czasu tam spędzam i śledzę te wszystkie nowinki kosmetyczne. Wzdycham sobie do nich w ukryciu, a gdy przyjdzie pora na testy (a firmy kosmetyczne lubią w ten sposób reklamować swoje nowości) zgłaszam się do nich dzielnie i czekam na paczuszkę. Potem testuję jakiś czas i Wam wszystko tu skrupulatnie opisuję. I wiem, że za to mnie lubicie :):):):)

Tym razem do testu dostałam kosmetyk, do którego wzdychałam już długo. Jak tylko zobaczyłam go na IG, to wiedziałam, że muszę go przetestować. Firma L'Oreal czyli potęga kosmetyczna, której kosmetyki lubię i stosuję, …