Przejdź do głównej zawartości

Szminki Avon Moc Efektu - recenzja




Metaliczny połysk na ustach - hit czy tandetna moda? 




Pamiętam jak kiedyś była moda na perłowe szminki. Miałam nawet taką jedną. Biało-perłową. Wyobrażacie sobie perłową szminkę? I to taką biało-perłową?. Kochałam ją na zabój. Wszyscy mieli wtedy takie szminki. Wiecie jaki to był hit? To było z dobre 17 lat temu. Teraz jakby ktoś kazał mi umalować nią usta i wyjść na miasto to... mhm...marne szanse. Ale wtedy to było coś...


Jak przyszła do mnie przesyłka z TOP Recenzentki Avon i dowiedziałam się, że mam testować metaliczne szminki, to dopadła mnie trwoga i oczami wyobraźni już widziałam siebie umalowaną jak kosmita przechadzającą się Po mojej wsi. Przypomniała mi się ta moja wariacja na temat perłowej szminki gdy miałam lat naście. Jednak perłowe a metaliczne to co innego i nie potrzebnie się tak bałam....




W paczce znalazłam 6 szminek i przyznam się Wam szczerze, że nie bardzo wiedziałam co i jak. Jedne normalne, jedne metaliczne. Jednak internet mi wszystko powiedział i o to przedstawiam Wam moje nowe szminki z serii Mark o bardzo kuszącej nazwie Moc Efektu plus 3 sympatyczne kolorki Moc Koloru dołączone do metalicznych.



Jako ciekawostkę powiem Wam, że mimo triumfu matowych pomadek w kilku sezonach to tego lata na ustach ma królować metaliczny połysk. Nie mylić z perłowymi, bo ten trend już chyba nie wróci. I tak teraz cera ma być gładka, lekko zmatowiona, pudrowa, a usta bardzo mocno podkreślone i oczywiście metaliczne. Avon nie jest pierwsza firmą, która wprowadza na rynek metaliczną szminkę, bo w zapowiedziach nowości kosmetycznych już takie widziałam ale...To Avon w swoim katalogu nr 9/2018 wprowadza do sprzedaży szminkę o metalicznym wykończeniu, którą nakładamy na zwykły (klasyczną szminkę) kolor w celu uzyskania metalicznego efektu na ustach. Ale to nie wszystko. Bowiem szminkę Moc Efektu można stosować na inną szminkę lub można stosować ją również samodzielnie dla osiągnięcia czystego metalicznego wykończenia makijażu ust. Możliwości połączeń są nieograniczone. Ograniczyć nas może tylko wyobraźnia... 
Czy to nie jest świetny pomysł? Zanim się tego wszystkiego dowiedziałam to sceptycznie podchodziłam do całej sprawy. Ale kobieta zmienną jest i jej decyzje też:):):):) w tym przypadku na szczęście.



W Polsce dostępne są trzy warianty metalicznych pomadek Avon Moc Efektu (w innych krajach jest więcej) :

*Holografix czyli Efekt holograficznej poświaty.

*Sparkle On czyli Efekt różowego lśnienia.

*Guilty Pleasure czyli Efekt złotego połysku .


Do przetestowania dostałam 3 zestawy pomadek: Szminka Moc Koloru + Szminka Moc Efektu :

*Red Extreme + Holografix (czerwony i biały)

*Sweet Taffy + Sparkle on (fioletowy i różowy)

*Nude Attitude + Guilty Pleasure (beżowy i złoty)



Chcecie wiedzieć jak się sprawdziły? Czytajcie dalej:):)

Szminki mają standardowe "szminkowe" proste i klasyczne opakowanie w kolorze czarnym. W oryginale zapakowane jeszcze w kartonik. Produkty różnią się między sobą tylko zamknięciem. Wersja Moc Koloru ma czarne z białymi napisami Mark., a Moc Efektu łączone biało-czarne opakowanie z białymi i czarnymi napisami Mark. Dobre rozwiązanie, gdyż mam bardzo dużo szminek i w tym przypadku łatwiej jest znaleźć tą którą chcę. Dodatkowo każda szminka na dole ma kółeczko z kolorem i nazwą. Dobrze, że nie numerki, bo bym tego nie wytrzymała. Weź tu teraz każdą otwieraj i sprawdzaj. Tu od razu wiem, która jest która.

Teraz skupimy się na poszczególnych kolorach.

Zestaw nr 1: Szminka Moc Koloru Red Extreme i Szminka Moc Efektu Holografix.





Red Extreme jest boska. Piękna klasyczna, krwista czerwień, bardzo wyrazista i mega kobieca. Kolor jest tak cudowny, że nie mogę przestać się zachwycać do tej pory. Uwielbiam ten kolor czerwieni na ustach. Ale jest coś czego nie uwielbiam w czerwieniach. Strasznie trudno się nimi maluje. Zazwyczaj jest potrzebna konturówka,  bo mam małe usta i jestem zawsze pomazana. Tu nie potrzeba konturówki. Maluje się nią świetnie. Jest bardzo mocno napigmentowana i wystarczy odrobina i mamy boskie czerwone usta. Można sobie ewentualnie pomóc pędzelkiem. Szminka jest błyszcząca i wygląda super. Co do zmywania jej to nie ma żadnego problemu. Mokra chusteczka do demakijażu czy płatek z płynem micelarny i po kłopocie. Nie marze się i nie trzeba trzeć ust by ją zmyć. Schodzi sama. Ale przez to jak pewnie się domyślacie nie jest trwała. No właśnie nie jest. Szybko się nią maluje, szybko zmywa ale i szybko schodzi z ust. Jak miałam umalowana nią usta i jadłam, to po posiłku zostało jej bardzo mało. Brudzi też szklanki i zęby jak się mówi. Mi ogólnie szminki brudzą zęby, więc Wam akurat brudzić nie musi. Ale kolor ma boski.





Holografix. Jak widzicie na zdjęciu, to szminka w lekko perłowym kolorze i ze świecącymi drobinkami. Na ręku wygląda super. Na Instastory na Instagramie jest filmik, który pokazuje jak się mieni, także chętnych zapraszam do obejrzenia. Pomalowałam nią usta solo i wyglądałam.... No niezbyt. Nie jest to co prawda perłowa szminka, o której Wam pisałam, ale solo raczej nie będę jej nosić, bo wyglądam zwyczajnie głupio. Zresztą nie do tego jest przeznaczona. Jeśli chodzi o użycie zgodnie z przeznaczeniem to nałożyłam ją tak jak kazali na czerwoną szminkę. Róbcie to pędzelkiem i tak by nie ubrudzić jej czerwienią. Ja nałożyłam na dłoń i pędzelkiem nakładałam po trochu na czerwień. To jest najlepszy sposób. Efekt: super czerwone usta z holograficzną poświatą. Podoba mi się to i chętnie będę tego używać. Żałuję tylko, że nakładanie tych szminek jest takie kłopotliwe. I to, że bardzo szybko znikają z ust. Na zdjęciach poniżej porównajcie sobie to co obiecuje producent z tym co u mnie wyszło. Warto dodać również, że szminka jest nietrwała niestety.


Producent obiecuje taki efekt.








Zestaw nr 2: Szminka Moc Koloru Sweet Taffy i Szminka Moc Efektu Sperkle On.


Sweet Taffy czyli fioletowa szminka Moc Koloru, tak jak czerwona, jest bardzo mocno napigmentiwaba. Na zdjęciu średnio to widać, ale w rzeczywistości ma ona chłodny odcień fioletu. To moja pierwsza fioletowa szminka i bardzo mi się ona podoba. Chętnie będę jej używała solo, choć niestety nie jest trwała. Podczas jedzenia zjadłam prawie całą i trzeba uważać bo brudzi zęby i szklanki jak się pije. Szminka jest wygodna w użyciu i bardzo łatwo się nią maluje nawet wąskie usta. Precyzyjnie można je obrysować, bez użycia konturówki. Szminka ma połysk. Co tu dużo mówić. Podoba mi się. Łatwo też jest jest ją zmyć. Wystarczy użyć chusteczki do demakijażu lub płynu micelarnego. Schodzi bez pocierania i szorowania oczywiście. Tylko ta trwałość....




Sparkle On czyli efekt różowego lśnienia to błyszcząca szminka z drobinkami. Można stosować ją solo i wygląda dość fajnie na ustach. Nie ma mocnego pigmentu. Jest raczej delikatna. Nałożona na fioletową daje nam różową poświatę. Usta mienią się i połyskują. Tą wersję można nakładać na wszelkiego rodzaju róże, fuksje i fiolety. Tu również proponuję używać do nakładania tej szminki pędzelka. Jest wygodniej. Nie nakładamy tej szminki dużo. Ma tworzyć tylko efekt i nadać połysku już ustom pomalowanym. Przyznam się Wam szczerze, że nałożyłam ją samą na usta i wygląda bardzo dobrze. Delikatna, nie jest mocno kryjąca i jeśli ktoś lubi mieniący się makijaż to można ją nosić solo. Czy jest trwała? Nie bardzo. Również słabo trzyma się na ustach. Trochę szkoda bo efekt jest fajny. Mimo tego będę jej używać. 


Producent obiecuje taki efekt.




Zestaw nr 3: Szminka Moc Koloru Nude Attitude i Szminka Moc Efektu Guilty Pleasure .


Ostatni zestaw szminek to Nude Attitude + Guilty Pleasure (beżowy i złoty) czyli efekt złotego połysku. Ten zestaw podoba mi się najmniej choć na zdjęciu pokazowym zwrócił bardzo moja uwagę. Zestaw zawiera beżową (nie mylić z nude) szminkę Moc Koloru i metaliczno-złotą z serii Moc Efektu.

Nude Attitude to take ciepły nudziak (lekko brzoskwiniowy) - szminka z błyszczącym wykończeniem. Żeby ona była jeszcze klasyczne nude to by było ok. Mam nudziaki w kolekcji i lubię. Ale ona jest... Sama nie wiem jak nazwać ten kolor. Ale jestem pewna, że nie podoba mi się ten kolor. Maluje się nią dodatkowo fatalnie. Mój mąż się pytał czemu pomalowałam usta podkładem i to tak krzywo, że prześwity są i tak chodzę po domu. Więc sami rozumiecie. Ale tak serio to nie mogłam bez nakładania dużej ilości umalować tych ust tak by szminka je pokryła. A jak już umalowałam, to okazało się, że jest tego za dużo i co poruszę wargami to się rozmazuje. Jestem szatynką o bardzo jasnej karnacji i ten kolor jest zdecydowanie nie dla mnie. Wyglądam w nim jak chora. Jest za jasny. Może gdyby była w macie to by wyglądała inaczej. Ale najgorsze jest nakładanie i trwałość.



Guilty Pleasure czyli Efekt złotego połysku. Na wstępie dodam, że nie cierpię koloru złotego. A ta szminka jest złota. Złota i do tego metaliczna. Nałożona na beżowo- nudziakową szminkę daje nam na ustach Efekt Złotego połysku. Wygląda to nawet nieźle gdyby nie fakt, że nie można wtedy poruszać ustami, pić, jeść i mówić bo wszystko się ściera. Bardzo żałuję, że zdjęcia nie oddają tego jak szminki wyglądają na ustach. Bo jak patrzę na zdjęcia to nawet wygląda to fajnie. W rzeczywistości jest jednak trochę inaczej. Bo cały efekt psuje to, że szminki niestety nie trzymają się ust. Po co mi taka szminka się pytam? Ta złota to jeszcze na jakiegoś sylwestra może się przyda. Ale czy teraz maluje się usta na sylwestra na złoto? Do sylwestra jeszcze trochę więc niech leży. Może się przyda...

Producent obiecuje taki efekt.




Podsumowanie:

 Najbardziej ze wszystkich szminek podoba mi się wersja fioletowo-różowa. Jestem odważna i kolorów w makijażu ust się nie boję. Dla mnie to idealne kolory są na co dzień i świetnie się w nich czuję. Podoba mi się również to, że usta pięknie się mienią. Chętnie będę używać szminek w duecie jak i solo. Drugi zestaw to szminka czerwona i Holigrafix. Sama czerwona boska i chętnie będę używać jej na wyjścia. Zarówno solo jak i w duecie z holograficznym efektem, bo ten wariant kolorystyczny również bardzo mi się podoba. Ostatni zestaw to totalnie nie moje kolory. Nie mówię, że jest dramat (chociaż ja w tym kolorze czuję się fatalnie). Ale jest to kolorystyka nie dla mnie. I to nakładanie i rozmazywanie. ....coś strasznego. Ale może ktoś ma większe usta i inną karnację i będzie umiał to nałożyć i będzie u niego ok. Zawsze należy wszystko przetestować samemu więc nie odradzam choć u mnie się zdecydowanie nie sprawdziło.




Jak Wam się podobają szminki Moc Efektu od Avon? Chciałybyście je wypróbować?








































Komentarze

  1. kompletnie nie w moim guście... teraz jest wielka moda na efekt holo i niestety według mnie wygląda fajnie jedynie na paznokciach :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz jest w ogóle moda na dziwne rzeczy. Na szczęście jest taki wybór, że każdy znajdzie coś dla siebie.

      Usuń
  2. ta ostatnia ma całkiem ładny kolor :) ale ogl nie przepadam za tym motywem holograficznym

    OdpowiedzUsuń
  3. totalnie nie moje kolory, ale dwa kolory mi się spodobały :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie prezentują się te szminki. Szkoda, że są krótkotrwałe

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne kolorki. Mam ten fiolecik 😁😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo dawno nie miałam nic z Avonu :) Podoba mi się ten fiolecik <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajny efekt a fioletowa jest boska.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak dla mnie hit, bo są wbrew pozorom bardzo efektowne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawie się prezentują:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i każdy pozostawiony przez Ciebie komentarz. Motywuje mnie to działania.

Komentując post wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych, które odbywa się na podstawie zgody użytkownika na przetwarzanie danych osobowych (art. 6 ust. 1 lit a RODO z dn. 25.05.2018)

Popularne posty z tego bloga

Garnier Fructis Hair Food Macadamia -recenzja

Nakarm swoje włosy z nowym Fructis Hair Food


HAIR FOOD ODKRYJ NOWY SPOSÓB ODŻYWIANIA GŁODNYCH WŁOSÓW!

Czy są takie chwile w pielęgnacji Twoich włosów, kiedy nic na nie nie działa. Robisz wszystko by wyglądały dobrze, ale w pewnym momencie rozkładasz ręce, bo zrobiłaś już wszystko, a efektu brak. Która z nas tak nie miała? Nie znam takiej szczęściary. Moje włosy na pewno w pielęgnacji są straszne i są takie chwile, gdy nożyczki już leżą na blacie, a moja ręka zbliża się do nich w jednym celu....
Obciąć czy nie obciąć? Oto jest pytanie. Nic nie obcinamy, tylko szukamy przyczyny tego, że Twoje włosy nie mają humoru. A może są głodne? Tak dobrze słyszałaś, głodne? Może już czas je nakarmić? Czym? Mam dla Ciebie coś fajnego.... Czytaj dalej, a się dowiesz....


Fructis Hair Food to nowa linia masek do włosów od marki Garnier. Te kosmetyki wypełnione są aż w 98 % składnikami pochodzenia naturalnego. A pozostałe 2% ? Oferuje przyjemność stosowania i wysoką trwałość formuł. Maski zawierają w…
Paczki dla kobiet w ciąży i mam, które mają małe dzieci.





Cześć wszystkie mamy i przyszłe mamy!!! Długo zbierałam się do napisania tego postu. Długo, bo zbierałam materiały, które mogłabym Wam tu opisać. Zacznę może od początku. Jak byłam w ciąży zainteresował mnie temat gratisów dla przyszłych mam i małych dzieci. Testować lubię, wygrywać i dostawać rzeczy za darmo również ( tzw gratisy od różnych marek), więc zaczęłam przeszukiwać czeluści internetu by dowiedzieć się co przyszła mateczka może dostać fajnego za free. Jak zaczynałam szukać materiałów bardzo brakowało mi takiego zbiorczego postu, gdzie ktoś zamieściłby wszystkie linki, a ja robiąc tylko klik przenosiłabym się na interesujące mnie strony. Ale zebrałam w końcu wszystkie informacje i chciałabym się z Wami nimi podzielić . Na samym końcu podam też linki do portali dla przyszłych mam i tych co swoje maleństwa już urodziły. Tam organizowane są konkursy i akcje testowania produktów, także warto od czasu do czasu tam zaglądać. …

Zestaw kosmetyków Nature Box z olejem z awokado- recenzja

Klub Recenzentki portalu wizaz.pl to miejsce, które bardzo lubię odwiedzać ze względu na ciekawe propozycje testów kosmetyków. Często bowiem można tam się zgłosić do testowania czegoś innego, niż znane nam dotychczas marki kosmetyczne. Tak właśnie było w przypadku kosmetyków Nature Box. Przeczytałam w ankiecie zgłoszeniowej, że kosmetyki te mają w swoim składzie aż do 98% składników pochodzenia naturalnego (% zależy od poszczególnych produktów i może się między nimi różnić). Nauczona pozytywnymi doświadczeniami, z innymi kosmetykami o podobnym składzie postanowiłam skorzystać z zaproszenia i zgłosiłam się do ich przetestowania. Bardzo zaintrygował mnie również fakt, że kosmetyki posiadają w swoim składzie 100% tłoczone na zimno oleje, a nie zawierają silikonów, siarczanów, parabenów i sztucznych barwników. Są odpowiednie dla Vegan, a ich opakowanie wykonane jest w 25% z plastiku z recyklingu. O ile veganką nie jestem, to w moim domu bardzo skrupulatnie segregujemy śmieci. Ja nawet ta…