Przejdź do głównej zawartości

Imperium grzechu Meghan March - recenzja



Król bez skrupułów i Niepokorna królowa, czyli dwie pierwsze części serii Mount napisanej przez Meghan March zachwyciły mnie. Lubię historie z wątkiem mafijnym, gdzie ON jest tym złym ale i czarująco przystojnym facetem - czarnym charakterem, a ONA choć jest jego ofiarą, to pod pewnymi względami nie pozostaje mu dłużna. Te książki należą do tych "na jeden wieczór ", a słowo "sen" podczas ich czytania umyka gdzieś daleko, pozostając poza moim zasięgiem. To proste - nie usnę, póki nie skończę czytać. Dwie pierwsze części na szczęście mogłam przeczytać jedna po drugiej,  ale na Imperium grzechu niestety musiałam poczekać. To było długie oczekiwanie, bowiem część druga zakończyła się w takim momencie, że wyobraźnia szalała. Dużo mogło się zdarzyć, a znając już styl pisania autorki "dużo " oznacza "wszystko". 


Jeśli chodzi o Keirę Kilgore, nic nie jest racjonalne. To kobieta silna i niezależna, ale nie ma prawa decydować o swoim ciele i swoim losie. Należy do tyrana, najgroźniejszego mężczyzny w Nowym Orleanie. Jeszcze niedawno nienawidziła go z całego swojego niepokornego serca, a dziś jest gotowa zabijać w jego obronie. Zamach, który o mało nie pozbawił obojga życia, uzmysłowił Keirze, jak bardzo kocha potwora. I że dla niego sama może stać się bestią.

Lachlan Mount, niekwestionowany władca miasta, zdaje sobie sprawę, że zdobył niezwykłą kobietę. Keira jest jego własnością, ale także jego królową. Dla niej jest gotów na wszystko. Co należy rozumieć bardzo dosłownie, gdy mowa o Lachlanie — człowieku, który w swojej żelaznej pięści skupił całą władzę i który popełnił chyba wszystkie możliwe zbrodnie.

Trzeci, ostatni tom tej niesamowitej historii opowiada o kolejnych dramatycznych wydarzeniach. Wychodzą na jaw mroczne sekrety przeszłości i ich straszliwe konsekwencje. Zdrady, podeptane zaufanie, przestępstwa i zbrodnie. Ale... silna i niepokorna kobieta zasługuje na prawdę o ukochanym. O krwi, którą przelał w okrutny sposób. O brutalności, z jaką zdobywał i utrwalał swoją władzę. Keira musi zajrzeć w twarz diabłu. I zdecydować o losie. Jego i swoim.

Co zrobisz, gdy pakt z diabłem okaże się najlepszym rozwiązaniem?


Nie będę Wam opisywać fabuły tej książki. Editio Red słynie z tego, że dużo zdradza swoim czytelnikom na okładkach. Zresztą co to za frajda czytać w recenzji to samo, co w opisie? Żadna. 

Imperium grzechu zaczyna się w momencie, w którym skończyła się Niepokorna królowa,  czyli podczas wypadku samochodowego głównych bohaterów. Oboje oczywiście przeżyją, bo przecież o nich jest ta książka. Więcej fabuły nie zdradzam. 

Imperium grzechu, choć tytuł jest bardzo pikantny, to jest najmniej erotyczną częścią serii Mount. Nie to, by tam "dzikich seksów" nie było. Są, i to bardzo przyjemne, ale nie jest to motyw przewodni. A jest nim uczucie, które połączyło Keirę i Lachlana. Zakochali się w sobie. Ale tego można było się spodziewać czytając już Niepokorną królową. Zdobyć serce Lachlana Mounta, który trzyma twardą ręką Nowy Orlean wydaje się być rzeczą nierealną. A jednak. I muszę Wam się przyznać, że kibicowałam tej parze już w poprzednich częściach. 


Akcja książki toczy się w czasach współczesnych, ale mamy tu również dużo wspomnień z dzieciństwa Lachlana, którymi dzieli się w ukochaną, jak choćby opis tego, jak doszedł do władzy. Choć książka nie jest mocnym erotykiem, jak przyzwyczaiła nas do tego Meghan March, to mimo tego udało jej się autorce skutecznie zatrzymać moją uwagę i ciągle chciałam więcej i więcej. Mamy tu wątki mafijne, strzelaniny, brutalne zagrania, czy drastyczne sceny. Ale jest też miłość. Dużo miłości i to własnie na niej mocno opiera się ta historia.


Choć erotyzmu i scen seksu jest mniej, to fabuła jest moim zdaniem ciekawa. Meghan March świetnie zakończyła tę historię. Nie mam poczucia niedosytu i nie czuję również, że w tej historii czegoś było za dużo. 

Krótko, zwięźle i na temat: podobało mi się to co przeczytałam. Łącznie z Królem bez skrupułów i Niepokorną królową, Imperium grzechu tworzą moim zdanie serię godną uwagi i polecenia. 


Editio Red dziękuję za możliwość przeczytania tej książki. 











Komentarze

  1. ooo..zapiszę sobie tytuł tej książki. Będę miała ja na uwadze gdy skończą mi się zapasy książek do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, czuję, że by mi się spodobała. Okładka jest bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam książki tej autorki i jestem przekonana, że ta również jest porywająca. Widać, że dobrze odnajduje się w tej tematyce, mimo że nie ma tam zbyt wiele tego typu scen. Koniecznie muszę przeczytać wszystkie trzy książki.

    OdpowiedzUsuń
  4. w mojej biblioteczce na razie jest tylko jedna książka z dzikimi seksami :) fajna okładka

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę ze muszę nadrobić tę serię i zacząć od początku. Bo recenzja bardzo mnie zachęca do przeczytania tej książki

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie przepadam za takimi książkami. Więc raczej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurde. Mniej erotyzmu i scen łóżkowych. Co ja mam tam czytać? Ale... kontynuacja to kontynuacja. Zaczynam od tomu pierwszego (jak nie zapomnę). Przypomnij mi w Empiku jak będę...

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam tej serii ;) Bardzo fajnie piszesz recenzję, lubię czytać Twoje wpisy o książkach. Jako rasowy mol książkowy wiem co mowie ;) Sama niekiedy coś recenzuje, ale akurat nie na moim blogu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak można z miłości być zdolnym do zabijania i innych okrucieństwa. Wogole zniewolenia w miłości. Powiem Ci, że książka jest interesująca i godna uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba nie dla mnie. Wolę inny typ książek.

    OdpowiedzUsuń
  11. zapowiada się mrocznie, tajemniczo

    OdpowiedzUsuń
  12. ta trylogia brzmi bardzo ciekawie

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślę że fabuła ta książki przypadła by mi do gustu, choć po tytule oczekiwałam czegoś innego w jej wnętrzu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam dwie poprzednie części i były świetne! Ta również musi trafić w moje łapki, bo jestem ciekawa jak się kończy ta historia. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam nadzieję, że majtki nieużywane... Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i każdy pozostawiony przez Ciebie komentarz. Motywuje mnie to działania.

Komentując post wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych, które odbywa się na podstawie zgody użytkownika na przetwarzanie danych osobowych (art. 6 ust. 1 lit a RODO z dn. 25.05.2018)

Popularne posty z tego bloga

Zestaw kosmetyków Nature Box z olejem z awokado- recenzja

Klub Recenzentki portalu wizaz.pl to miejsce, które bardzo lubię odwiedzać ze względu na ciekawe propozycje testów kosmetyków. Często bowiem można tam się zgłosić do testowania czegoś innego, niż znane nam dotychczas marki kosmetyczne. Tak właśnie było w przypadku kosmetyków Nature Box. Przeczytałam w ankiecie zgłoszeniowej, że kosmetyki te mają w swoim składzie aż do 98% składników pochodzenia naturalnego (% zależy od poszczególnych produktów i może się między nimi różnić). Nauczona pozytywnymi doświadczeniami, z innymi kosmetykami o podobnym składzie postanowiłam skorzystać z zaproszenia i zgłosiłam się do ich przetestowania. Bardzo zaintrygował mnie również fakt, że kosmetyki posiadają w swoim składzie 100% tłoczone na zimno oleje, a nie zawierają silikonów, siarczanów, parabenów i sztucznych barwników. Są odpowiednie dla Vegan, a ich opakowanie wykonane jest w 25% z plastiku z recyklingu. O ile veganką nie jestem, to w moim domu bardzo skrupulatnie segregujemy śmieci. Ja nawet ta…

Hydra Genius Aloe Water od - L'Oreal recenzja

Klub Recenzentki....tak wiem jestem monotematyczna i często tam testuję, ale co poradzę, że lubię... Bowiem Klub Recenzentki portalu wizaz.pl obdarował mnie ostatnio kosmetykiem, który zdążył zrobić już furorę wśród blogerek urodowych. Ale nie tylko, bo i rzesze zwykłych nie blogujących dziewczyn, ale za to mocno udzielających się w tematyce beauty na Instagramie, pieje do niego z zachwytu. Ja oprócz blogowania również sporo czasu tam spędzam i śledzę te wszystkie nowinki kosmetyczne. Wzdycham sobie do nich w ukryciu, a gdy przyjdzie pora na testy (a firmy kosmetyczne lubią w ten sposób reklamować swoje nowości) zgłaszam się do nich dzielnie i czekam na paczuszkę. Potem testuję jakiś czas i Wam wszystko tu skrupulatnie opisuję. I wiem, że za to mnie lubicie :):):):)

Tym razem do testu dostałam kosmetyk, do którego wzdychałam już długo. Jak tylko zobaczyłam go na IG, to wiedziałam, że muszę go przetestować. Firma L'Oreal czyli potęga kosmetyczna, której kosmetyki lubię i stosuję, …

Garnier Fructis Hair Food Macadamia -recenzja

Nakarm swoje włosy z nowym Fructis Hair Food


HAIR FOOD ODKRYJ NOWY SPOSÓB ODŻYWIANIA GŁODNYCH WŁOSÓW!

Czy są takie chwile w pielęgnacji Twoich włosów, kiedy nic na nie nie działa. Robisz wszystko by wyglądały dobrze, ale w pewnym momencie rozkładasz ręce, bo zrobiłaś już wszystko, a efektu brak. Która z nas tak nie miała? Nie znam takiej szczęściary. Moje włosy na pewno w pielęgnacji są straszne i są takie chwile, gdy nożyczki już leżą na blacie, a moja ręka zbliża się do nich w jednym celu....
Obciąć czy nie obciąć? Oto jest pytanie. Nic nie obcinamy, tylko szukamy przyczyny tego, że Twoje włosy nie mają humoru. A może są głodne? Tak dobrze słyszałaś, głodne? Może już czas je nakarmić? Czym? Mam dla Ciebie coś fajnego.... Czytaj dalej, a się dowiesz....


Fructis Hair Food to nowa linia masek do włosów od marki Garnier. Te kosmetyki wypełnione są aż w 98 % składnikami pochodzenia naturalnego. A pozostałe 2% ? Oferuje przyjemność stosowania i wysoką trwałość formuł. Maski zawierają w…